Tolerancja dla nietolerancji – Czy muszę być tolerancyjna?

geje

W każdym miejscu na ziemi co chwilę wybuchają mniejsze i większe konflikty na tle rasowym czy politycznym. Uchodźcy, emigranci, mniejszości seksualne, religijne… 

Jesteś nietolerancyjna!

Trzeba być tolerancyjnym!

Och, naprawdę? Czy muszę być tolerancyjna wobec wszystkiego i wszystkich? Czy godzić się na coś, co uważam za nieprawidłowe? I na odwrót, czy mogę oczekiwać, że inni ludzie, zawsze i wszędzie będą się ze mną zgadzać i tolerować wszystko, co robię?

Aborcja, eutanazja, zapłodnienie in vitro, manipulowanie genami, odmienne orientacje seksualne, „małżeństwa” homoseksualne, mniejszości religijne i narodowe, subkultury, emigranci. To tematy, które aktualnie poruszają cały świat. W światowym społeczeństwie panuje ferment w tych kwestiach.

Eutanazja...?
Eutanazja…?

Patrząc na opinie i reakcje, widzę dwie frakcje:

Pierwsza z nich to liberalni, oświeceni ludzie – a przynajmniej za takich się uważający – którzy są bardzo, ale to bardzo tolerancyjni. Propagują wolność wyboru, swobodę, luz moralny i etyczny. W swoim myśleniu zwykle nie dostrzegają konsekwencji takich postaw. Nie myślą o tym, że na przykład gdy się zestarzeją, to ktoś inny, w imię wyższej wartości, odłączy ich od respiratora…

Druga frakcja to ludzie odwołujący się do wartości moralnych i chrześcijańskich: osoby, które są przekonane, że zabijanie jest grzechem a homoseksualizm według Biblii jest obrzydliwością.

Podobnie też i mężczyźni, porzuciwszy normalne współżycie z kobietą, zapałali nawzajem żądzą ku sobie, mężczyźni z mężczyznami uprawiając bezwstyd i na samych sobie ponosząc zapłatę należną za zboczenie. (Rz 1:27)

 

Nie będziesz obcował z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą. To jest obrzydliwość! (Kpł 18:22)

Ludzie o bardziej konserwatywnych poglądach wiedzą, że obecna akceptacja dla pewnych zachowań, może przynieść drastyczne konsekwencje w przyszłości.

Ci pierwsi – liberalni – uważają się za tolerancyjnych. Ci drudzy określani są jako nietolerancyjni, zacofani, po prostu „ciemnota”:) I tu właśnie pojawia się sprzeczność!

Nie raz zdarzyło mi się, że osoby tzw. tolerancyjne okazują wyrozumiałość tylko dla różnych zboczeń i dziwactw. Stają się jednak agresywne, gdy ktoś ma odmienne zdanie w danym temacie.

Przykład?

Osobie „światłej” powiem, że adopcja i wychowywanie dziecka np. przez dwóch gejów nie powinno być zezwalane. Później uzasadnię, że nie wiadome są skutki psychiczne życia z takimi rodzicami i jak to wpłynie na rozwój dziecka. Nie mówiąc już, że taka „adopcja” byłaby sprzeczna z moimi wartościami.

I wiecie co? Wobec takiego stanowiska, osoba „tolerancyjna” zamiast pokiwać przyjaźnie głową i powiedzieć:

Tak, tak, oczywiście, masz prawo do swojego zdania.

Raczej na mnie naskoczy, oskarży o brak tolerancji i zacznie agitować na rzecz homoseksualizmu.

Nastąpiło zatem jakieś oszustwo w pojmowaniu tolerancji i wolności. Okazuje się, że pojęcia te zarezerwowane zostały dla – nie owijajmy w bawełnę – skrajnych ruchów i działań, dla zboczeń, dla zachowań nieetycznych. Tymczasem na akceptację nie mogą liczyć osoby żyjące zgodnie z prawem i moralnością.

To… gdzie jest ta tolerancja?

(fot. lifenews.com, freeimages.com)

2 Comments on Tolerancja dla nietolerancji – Czy muszę być tolerancyjna?

Marta Szczecińska said : administrator Report Feb 12, 2016 at 9:33 PM

Panie Weroniko, dziękuję za komentarz i myślę, że doskonale wpisuje się on w temat posta - czyli generalnie problemu nietolerancji. I to nie tej powszechnie lansowanej i poprawnej politycznie. Ale tolerancji dla bardzo różnych poglądów. Pozdrawiam Marta

Weronika said : Guest Report Feb 11, 2016 at 3:07 PM

Eutanazja to nie jest odpinanie od respiratora ludzi, którzy tego nie chcą... "Później uzasadnię, że nie wiadome są skutki psychiczne życia z takimi rodzicami i jak to wpłynie na rozwój dziecka." Czy są jakieś badania na temat skutków psychicznych życia z rodzicami-katolikami? Jaki to ma wpływa na rozwój? Moje osobiste doświadczenia mówią, że wpływa bardzo źle. Wiele dzieci z takich rodzin cierpi potem na zaburzenia seksualności, nie akceptują swoich potrzeb. Ale ja nie postuluję zakazu adopcji dla katolików... "Nie mówiąc już, że taka „adopcja” byłaby sprzeczna z moimi wartościami." Jak jest sprzeczna z twoimi wartościami, to oczywiście nie rób tego. Nikt cię nie zmusza.

  • Wyrażam zgodę
  • Wyrażam zgodę

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked