Fitness – biznes

fitness_siłownia

Kluby fitness to współczesne „świątynie” ciała, miejsce nie tylko na poprawę kondycji fizycznej, ale na szeroko rozumiany lans i brylowanie w towarzystwie:) Wybierając najlepszy dla siebie fitness, warto wiedzieć, jak same kluby konstruują niekorzystne dla Klientów oferty.

Umowa w nieskończoność

Sieciowe kluby fitness wymagają od nas zakupu karnetu o bardzo szerokiej opcji i najlepiej na rok lub dłużej. Słyszałam o wielu przypadkach, gdy ktoś kupił karnet i nie mógł zrezygnować. Pieniądze były pobierane z konta automatycznie, więc opcja nie płacenia też nie wchodziła w grę.

Polityka takich klubów jest bardzo mało elastyczna, bo… u większości ludzi zapał do ćwiczeń szybko opada, a za karnet dalej płacą. W tym czasie przybywa nowych klientów, którzy też tylko w jakimś niedużym procencie zostaną stałymi bywalcami.

Związani na zawsze:)

Nawet jeśli złamiesz nogę lub wyjeżdżasz na dłuższy czas, klubu to nie interesuje – płacisz dalej. Nawet w przypadku „zamrożenia” członkostwa np. na jeden czy dwa miesiące, naliczano opłatę za „utrzymanie” (np. 40 zł. miesięcznie).

Można powiedzieć, że sami się na to godzimy podpisując umowę. I to prawda. Prawdą jest też to, że pracownicy klubów są przeszkoleni by namawiać na takie właśnie umowy, a niewiele osób jest odpornych na nachalne przekonywanie. Mimo to uważam, że przy każdej umowie powinny być odstępstwa dotyczące sytuacji zdrowotnych czy zmian życiowych.

Tylko pełna opcja?

No dobrze, powiecie:

Ale dlaczego ktoś wybiera tylko karnet open i długoterminową umowę?

Jest to przemyślana polityka klubów. Ofertę konstruują w ten sposób, że zarówno wejście jednorazowe czy też karnet na krótki okres czasu są – w przeliczeniu – kilka razy droższe niż pełna opcja oferty. Tym samym każdy „rozsądny” człowiek wybierze karnet open i podpisze umowę na co najmniej rok. Jeśli w międzyczasie będzie zmuszony przerwać ćwiczenia czy wyjechać, to… płaci dalej – nie ma przeproś.

Elitarność

Poprzez swoją politykę cenową, kluby mówią

Albo do nas pasujesz (to płać), albo nie (to idź gdzie indziej).

Tym samym chcą wykształcić poczucie elitarności i przynależności klubowiczów.fitness_rowery

Sport czy lans?

Są panie, które przed wyjściem z szatni na zajęcia, poprawiają makijaż. Są panowie, którzy przed wyjściem żelują włosy, czy smarują ciało bronzerami. W końcu przyszli się pokazać:)

Cóż… dla wielu osób, kluby fitness to miejsce, gdzie człowiek przychodzi się pokazać. Na szczęcie spora grupa przychodzi po prostu poćwiczyć. Jednak choć oferta klubów sieciowych jest bez wątpienia bogatsza, to ja jednak wolę niewielkie, a może i skromne kluby. W takich miejscach ceny są niższe, a karnet można dobrać na miarę swoich potrzeb. Bo tu przychodzi się poprawić formę i sprawność fizyczną, a nie lansować:)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked