Dieta biegacza. Co i jak jeść?

Zapewne jak każda biegająca osoba, nie raz miałam problemy podczas dłuższego biegu: a to brakowało siły (nieodpowiednie odżywianie?), a to mięśnie były jak galareta (brak magnezu?), a to dopadała mnie kolka… Pewnie dlatego interesuję się tym, co jeść by poprawić swoją wydolność i zwiększyć siłę. Co jeść na co dzień, a co przed i po zawodach?

Do tej pory czytałam raczej artykuły poświęcone tej tematyce. Często z bardzo sprzecznymi informacjami, na przykład: że bieganie na czczo jest bardzo korzystne dla organizmu (niby spalamy więcej tłuszczu) lub… wręcz przeciwnie! Albo, żeby nie pić kawy przed biegami bo wypłukuje magnez lub… by pić, bo daje energetycznego kopa:)

20170307_213656

Sięgnęłam w końcu po książkę „Optymalna dieta dla biegaczy” napisaną przez Jeff’a Galloway’a i Nancy Clark. W książce można znaleźć porady praktycznie na każdą biegową okazję:) a najważniejsze porady to:

  1. Jedz śniadanie – wobec głosów „za” i „przeciw” śniadaniom, autorzy mają fajne i zdroworozsądkowe podejście: śniadanie należy jeść, by dostarczyć organizmowi poranną dawkę energii i pobudzić metabolizm, ale jeśli nie lubisz jeść śniadań, nie czujesz się głodny lub zamierzasz rano biegać, to zjedz choćby małą przekąskę np. banan i szklanka mleka czy 1 tost
  2. Jedz mało a często – zamiast 2-3 dużych posiłków, jedz nawet do 6-7 małych przekąsek. O co tu chodzi i czy nie utyjesz? Otóż organizm, który przez wiele godzin nie ma pokarmu, włącza program oszczędnościowy i… magazynuje tłuszcz. Zatem nawet zachowując ten sam bilans kaloryczny ale w 2 dużych posiłkach, możesz utyć. Szczególnie, że mowa zwykle o obiedzie i kolacji…
  3. Bieganie nie jest „rozgrzeszeniem”! Jeśli biegasz to nie znaczy, że poza bieganiem, siedzisz przed TV i nawet do sklepu jedziesz autem. To też nie znaczy, że możesz sobie pozwolić na extra obżarstwo, bo tyle dziś biegałeś! Bieganie to coś co ma służyć naszemu zdrowiu i dobremu samopoczuciu, więc nie prujmy tego innymi szkodliwymi nawykami.

Oczywiście to tylko kilka zasad, a w książce znajduje się ich znacznie więcej i są to dosyć szczegółowe porady. Ale jest jeszcze jedna rzecz, która mnie nieco rozbawiła, bo widać, że książkę pisali Amerykanie przyzwyczajeni do jedzenia na mieście i fast foodów. Otóż w Polak radziłby tak: miej w domu dużo świeżych warzyw i owoców, Jeff’ Galloway i Nancy Clark mówią: miej zapas mrożonek. Polak powiedziałby: gotuj sam posiłki w domu, Jeff’a Galloway’a i Nancy Clark mówią: miej zapas zup w puszcze. Polak powiedziałby: pomyśl, co zjesz rano, czy na obiad i przygotuj sobie dzień wcześniej, Jeff’a Galloway’a i Nancy Clark mówią, by zrobić sobie zapas kanapek, zamrozić i… wyciągać wieczorem, by były rozmrożone na kolejny. Ot, inna mentalność:)

 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked