Być jak Tarahumara – czyli maraton na bosaka

boso

Jeszcze w przed II wojną światową wielu biednych ludzi na co dzień chodziło na bosaka. Buty zakładano od święta czy do kościoła. Teraz wszyscy nosimy buty, a każdy szanujący się biegacz ma nie byle jakie buty! Muszą one mieć różne bajery – specjalną amortyzację, żel w podeszwie, sprężynujące tworzywo, przewiewną tkaninę, nierozwiązujące się sznurówki. Producenci butów ciągle wymyślają coś co powinniśmy mieć (ot, marketing).

A może by tak na boso?

Słyszeliście może o meksykańskich Indianach Tarahumara, którzy są słynni z wytrzymałości biegowej? Biegają po 100, 200 czy 300 km w 40 stopniowym upale i to na bosaka lub w cienkich sandałach z rzemykami, czyli prawie na boso.

Zaraz, zaraz, a gdzie te wszystkie teorie o urazach i o potrzebie amortyzacji? Może powiecie, że biegają po naturalnym podłożu? Faktycznie, ale… mimo wszystko. Europejczyk przebiegnie dla zabawy 10 km, a Indianin Tarahumara 100, więc chyba jest coś w tzw. bieganiu naturalnym!

Indiańskie sandały
Indiańskie sandały? Prawie jak moje buty:)

Naturalnie po asfalcie?

Nie powiem, że jest łatwo, ale można:) W naszych warunkach nie odważyłabym się biegać boso po mieście (kapsle, szkło na chodnikach i ulicach), ale od mojego testu pięciopalczastych butów – o czym pisałam TUTAJ – stałam się ich fanką.

Oczywiście na początku przeżywamy „szok kulturowy”, bo – jak się okazuje – tzw. „normalne buty” blokują pewne grupy mięśni. Po założeniu butów do biegania czy chodzenia naturalnego, te nie używane od lat mięśnie, zaczynają pracować, a to jest ból! Łatwo wtedy o kontuzję, więc lepiej przyzwyczajać się stopniowo. Ale jak już się przyzwyczaimy, to dopiero frajda! 🙂

A może by tak maraton?

pólmaraton marzanny
Pólmaraton Marzanny

Po bieganiu po 5, później 9 czy 10 km postanowiłam przebiec półmaraton w 5fingersach. Pierwsze podejście zrobiłam w Krakowie na Półmaratonie Marzanny. Biegło się super aż do… 15 czy 16 kilometra, kiedy to bolało mnie już wszystko. Co chwilę musiałam przystawać, by się rozciągnąć i… biec dalej. Na metę wbiegłam – podobno – szybko i w pięknym stylu. Po czym… natychmiast zaczęłam kuśtykać i ledwo szłam. To był efekt post – adrenalinowy 🙂

Półmaraton Kielcecki
Półmaraton Kielcecki

Drugi bieg – majowy półmaraton w Kielcach. Przygotowana byłam dużo lepiej, bo w 5fingersach biegałam treningowo już po 16 km. Pewna siebie i swoich sił ruszyłam chyba za szybko i po pierwszych kilometrach złapała mnie kolka, która… wiernie towarzyszyła mi do końca biegu heh… 🙁 Wyniku nie udało się poprawić, ale powiem Wam jedno: gdy jakiś czas po maratonie przebiegłam się w „normalnych” butach, to czułam się… nienormalnie 🙂 Słowem – przestawienie się na bieganie naturalne uważam za dokonane!

Może… będę jak Tarahumara? 🙂

Fot. tellurideinside.com, ultrasignup.com oraz własne

1 Comment on Być jak Tarahumara – czyli maraton na bosaka

Buty Sportowe said : Guest Report Dec 16, 2016 at 3:51 PM

Nie poddawaj się. Cieszę się, że tak dużo udaje Ci się osiągnąć i życzę kolejnych sukcesów

  • http://butysportowe.info
  • Wyrażam zgodę
  • Wyrażam zgodę

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked