3 rzeczy potrzebne, by zacząć ćwiczyć

sport

Uhh… chyba każdy przez to przechodził!

Muszę zacząć ćwiczyć! Muszę się wziąć za siebie!

Tylko… jak? Cóż… najważniejsze to kupić sobie odpowiedni strój sportowy, taki na wypasie, do tego fajne buty, no i może jeszcze jakieś akcesoria – słuchaweczki do biegania, zegarek czy krokomierz, opaskę na telefon, ładną czapeczkę i tak dalej. Do tego karnet do najlepszego klubu fitness czy siłowni, lub też opłacić kurs na inne zajęcia (sztuki walki, basen, tenis)

Nie no… żartowałam:) jednak nie tak do końca, ponieważ wiele osób sądzi, że żeby zacząć ćwiczyć w pierwszym rzędzie powinniśmy nabyć lansiarski i profesjonalny ekwipunek (żeby nie robić wstydu!). Ale nie o to chodzi. Więc, jak zacząć ćwiczyć?

1. MOTYWACJA

Nie „muszę”, bo tak naprawdę nic nie musisz, a „chcę” – chcę coś zmienić w swoim życiu, chcę się lepiej czuć. I z motywacją jest jak w tym powiedzeniu:

Konia można zaprowadzić do wodopoju, natomiast nie można go zmusić do picia.

Owszem, niektórym ludziom łatwiej jest zacząć uprawiać sport, gdy są do tego zachęcani, bo kolega czy koleżanka już chodzi na dane zajęcia albo uprawia dany sport, to raźniej nam zacząć z kimś. To fakt, jednak z czasem koleżance czy koledze może znudzić się każdorazowe „wyciąganie” Ciebie z domu. Wiem, bo sama przeżyłam „motywowanie” innych, aż w końcu zmądrzałam i jeśli ktoś nie chce, to nie, trudno. Oczywiści inna sprawa jest z dziećmi, za które w dużym stopniu decydują rodzice no… motywują wożąc w te w we wte na różne zajęcia. Mówiąc jednak o dorosłych:

MOTYWACJĘ musisz znaleźć sam w sobie. Skąd? No z siebie samego. Ileś tam lat temu mnie też nie było łatwo, przeżywałam wzloty i upadki i różne „słomiane zapały”. W końcu nadszedł taki przełomowy moment, gdy powiedziałam sobie DOSYĆ i… wzięłam się za siebie, choć i teraz też czasem nie chce się wyjść poćwiczyć, pobiegać czy na rower. To co mnie jednak przekonuje, to to, że gdy już wyjdę, to w 99% przypadków – POŹNIEJ czuję się lepiejJ Zatem często jest to przypadek z kategorii:

TO W KTÓRYM MOMENCIE ODCZUWA SIĘ PRZYJEMNOŚĆ?

JUŻ PO:)

2. RODZAJ AKTYWNOŚCI

Dobrze! Mając – mniejszą lub większą – motywację, pora wybrać, co ćwiczyć? Odpowiedz sobie na kilka pytań:

  • Czy wolisz zajęcia w grupie (ftnessy, gra w piłkę) czy bardziej indywidualne (tenis, bieganie, samodzielne ćwiczenia)?
  • Coś co Cię wyciszy (joga, spacery) czy rozładuje napięcie (ćwiczenia typu kardio, gry zespołowe, biegi)?
  • Chcesz schudnąć (ćwiczenia kardio, biegi) czy tylko się poruszać (pilates, zumba, taniec)?

jogaI najważniejsze pytanie: CO SPRAWI CI PRZYJEMNOŚĆ? Uruchom wyobraźnię i pomyśl, na co będzie Ci się chciało chodzić, jaki sport uprawiać? Może chcesz schudnąć, ale pocenie się przy stepie Cię odrzuca, za to myślisz o jodze? To też ok. chodzi o to, by zacząć cokolwiek.

Pamiętam, że gdy byłam duuużo pulchniejsza niż teraz i chciałam schudnąć, to po prostu wstydziłam się zapisać na fitness. Najpierw zaczęłam sama ćwiczyć w domu i dopiero, gdy moja figura się trochę poprawiła, nabrałam większej pewności, by zapisać się na zajęcia. Więc te „początki” mogą być bardzo różne w zależności od naszego temperamentu.

3. PLAN I KONSEKWENCJA

No i już: mamy motywację + wybrane ćwiczenia/aktywności. Pozostaje tylko…

Zacząć ćwiczyć:)

Co ja zalecam? Dwie rzeczy: umiar (tak, umiar!) i konsekwencję. O co chodzi? Otóż częstym błędem początkujących jest „rzucanie” się w ćwiczenie np. 5 -7 x w tygodniu po kilka godzin. Efekty są różne: od zniechęcenia przez zmęczenie po kontuzje i wycieńczenie. Zapał gaśnie…

Osobiście uważam, że – szczególnie na początku – nie liczy się ilość (że im więcej tym lepiej), a JAKOŚĆ (czyli konsekwencja). Moim zdaniem warto zacząć od aktywności np. 3 razy w tygodniu po godzinie i można to sobie stopniowo zwiększać. Jednak ważniejsza od ilości będzie konsekwencja, aby ćwiczyć regularnie i planowo (nie trzy dni pod rząd, tylko z 1-2 dniową przerwą). Do tego dodajmy jeszcze uczciwość względem samego siebie – np. mam ćwiczyć godzinę, to nie przerywam po 15 minutach.bieg

No i faktycznie na koniec może coś o tych STROJACH. Jeśli faktycznie obracacie się wśród osób oceniających innych po „metkach” (niestety częsta sytuacja w klubach fitness), to… mało sportowe podejście:) i nie ma co się tym przejmować. Jeśli dopiero zaczynasz uprawiać jakiś sport – wystarczą zwykłe no name’owe ubrania sportowe. Dopiero jeśli uznasz, że TO JEST TO – wtedy warto zainwestować w profesjonalne ubrania czy akcesoria. Jeśli wiesz na 100%, że odkryłeś swoją pasję np. narciarską, to topowe narty są uzasadnionym wydatkiem. Jeśli jesteś drugi raz na stoku – wystarczy chyba pożyczyć na kilka godzin:)

To, co? Gotowi?

START!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked